Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Rebranding marki Poznań
Michał Larek
środa, 18 lutego 2015
 Larek

„Kuriozum roku, czyli pycha reżysera” – nawet nie patrzyłem, kto tak buchnął ze swojej papierowej armatki, tylko wsiadłem w samochód i pojechałem czym prędzej do pobliskiego kina, żeby zobaczyć, jak brodaty kowboj zatańczył z wielkopolską historią.

„Hiszpanka” Łukasza Barczyka, film, który wzbudził agresję wielu krytyczek i krytyków. Byliście, widzieliście? Co sądzicie? Przyznaję: po projekcji wyszedłem zupełnie skołowany. A na lapidarne pytanie partnerki: „I co?” odpowiedziałem jedynie: „Nie wiem”.

I do dzisiaj nie wiem, co myśleć o widowisku Barczyka, ale jedno chcę powiedzieć szczerze: to była wielka frajda oglądać Poznań przefiltrowany przez fantasmagoryczną maszynerię kinofilskiego reżysera. Wymuskana scenografia, wystrzałowe kadry, niecodzienne punkty widzenia – teraz, kiedy piszę, podglądam sobie zwiastun i w momencie, w którym samoloty przeszywają niebo nad naszym miastem, robię stopklatkę. Cudowny widok! I właśnie takich cudownych widoków, designerskich migawek jest w tej opowieści całe multum. Bazar, Zamek, uliczki Starego Rynku, Teatr Polski, kamienice, Ławica… Efektowne, dynamiczne ujęcia z góry, z dołu… Komputerowa grafika, która rzuca oniryczne światło na świat przedstawiony. Tak, to była wielka fajda: zobaczyć inny Poznań, roziskrzony, nabuzowany energią, artystowski, lśniący jak hollywoodzkie fabuły. No i te niesamowite postaci: doktor Manfred Abuse (Crispin Glover) i Rudolf Funk (Artur Krajewski), demoniczne media, które skutecznie przywoływały klimat filmów Christophera Nolana czy Davida Lyncha! Krótko mówiąc, Barczyk zaproponował swoisty rebranding marki Poznań. Powinniśmy mu być za to wdzięczni. Facet włożył w to bardzo dużo roboty, z czego nie do końca pewnie zdają sobie sprawę nasze agresywne krytyczki i przemądrzali krytycy.

„Kuriozum roku”?

Raczej odświeżająca próba zamachu na stereotyp! Być może nieudana, z kiepskim wynikiem finansowym nie da się dyskutować. Publiczność nie została zdobyta, pieniądze przepadły. Trudno, przyczyny będziemy analizować na spokojnie w naszych uczelnianych gabinetach, bez krwiożerczych intencji. Być może chodzi tu tylko o błędy w narracji, których da się uniknąć przy kolejnej produkcji. A być może Barczyk musi bardzo dokładnie i szczerze przemyśleć swój warsztat.

Ale ciekawe, że to właśnie historyk Waldemar Łazuga, znany poznański profesor, wyraził swoją aprobatę dla tego wybujałego filmu. W felietonie poświęconym „Hiszpance” pisał ciekawie: „Powstanie wielkopolskie nie potrzebuje «paradokumentu». Ani utworu «ku pokrzepieniu serc». Ani kolejnej szczegółowej rekonstrukcji wydarzeń. Ani dzieła filmowego uznawanego przez wziętego poznańskiego krytyka. Choć brzmi to brutalnie – potrzebuje mitu. Potrzebuje go głównie po to, by zakotwiczyć międzypokoleniową pamięć”. Zgadzam się!

Potrzebujemy widowisk osadzonych głęboko w kulturze popularnej, w jej najnowszych trendach, żeby przebić się do powszechnej świadomości i w rezultacie zapewnić naszemu regionowi należne miejsce w rodzimej historiografii i, co najważniejsze, w naszych głowach. To nie jest fanaberia, to konieczność. Zważcie bowiem, że nasz świat staje się areną brawurowych walk na wielkie narracje, na skuteczne opowieści. Jeśli staniemy z boku i nie dowiedziemy, że nasza historia to barwna antologia kapitalnych i rebelianckich narracji, to przegramy.

Naprawdę.

Morał?
Nie róbmy z Barczyka kozła ofiarnego.
Pracujmy dalej. W końcu się uda.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×