Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Jesteśmy z tego samego materiału, co nasze sny
Szymon Dawid Jorgiel
czwartek, 24 listopada 2016
 Teatr

Kreowanie na scenie świata snu niesie zagrożenie popadnięcia w stereotypowy banał inscenizacyjny. Na szczęście „Macbeth” w reżyserii Oliviera Fredja, pierwsza premiera tego sezonu w Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, sprawnie unika sztampowych mielizn. Dlatego, choć akcja toczy się w sferze sennych marzeń i eterycznych wizji, to bardzo interesujący spektakl.

Polska prapremiera „Macbetha”, koprodukcja belgijskiego teatru La Monnaie / De Munt oraz opery poznańskiej, to już drugie przedstawienie powstałe we współpracy poznańskiej sceny z jednym z najlepszych teatrów operowych w Europie (zainicjowanej przed rokiem „Jenufą” w reżyserii Alvisa Hermanisa). Ponieważ oba spektakle wypadły bardzo dobrze – o czym świadczy uznanie krytyków i poznańskiej publiczności – powinniśmy życzyć sobie jeszcze więcej podobnych przedsięwzięć o charakterze międzynarodowym.

Poznańsko-brukselski „Macbeth” to bardzo dobrze zrobiony spektakl operowy. Orkiestra pod batutą Gabriela Chmury gra równo, nie zagłusza solistów, a drobne, niewielkie potknięcia intonacyjne nie wpływają na całościową interpretację dzieła Verdiego. Główny koncept reżyserski, aby akcję widowiska przenieść do świata wewnętrznego Makbeta – jego myśli i uczuć – poprowadzony został w sposób precyzyjny i czytelny. Sposób kreacji świata scenicznego jako projekcji rodzącej się w głowie tytułowego bohatera sprawia, że struktura inscenizacji przypomina uporządkowany chaos. Pojawiająca się w przedstawieniu kakofonia estetyk nie drażni. Wręcz przeciwnie – umotywowana postrzępioną, niedookreśloną strukturą ludzkich snów, w których logiczny, uporządkowany ciąg przyczynowo-skutkowy zostaje wywrócony na nice – fascynuje. Nie oznacza to jednak braku logiki kolejnych następujących po sobie sekwencji scenicznych. Senne marzenie zespolone z proroczą wizją wiedźm, pojawiające się tylko (a może aż!) w umyśle Makbeta, jest pretekstem do podjęcia tematu dominacji i władzy, które stają się motorem napędowym akcji scenicznej. Bez cienia wątpliwości jest to zasługa samego Williama Szekspira, Giuseppe Verdiego i jego librecisty Francesca Marii Piavego.

Spektakl Fredja opiera się na eksponowaniu opozycji wnętrza i tego, co na zewnątrz. Kontrastowe ujęcie dwóch światów zaznaczone jest już na poziomie scenografii. W poznańskim „Makbecie” przestrzeń sceniczna zostaje podzielona na klasyczne, regularne pudełko teatralne (sen Makbeta, którego akcja rozgrywa się w przestrzeniach Grand Hotelu) oraz dwie widownie: jedną tradycyjną, przeznaczoną dla publiczności, drugą – umiejscowioną amfiteatralnie w głębi sceny, która jest przestrzenią dla chóru. Równolegle stwarzana jest iluzja sceniczna oraz jej deziluzja, dzięki czemu mamy do czynienia z kreacją alternatywnej rzeczywistości teatralnej oraz jej obnażeniem. Akcja sceniczna obserwowana jest zatem z dwu stron. Poprzez wykorzystanie takiego rozwiązania przestrzennego Olivier Fredj zdaje się sugerować, że to, co zewnętrzne, kształtuje naszą psychikę, postawę wobec świata, myśli, doznania, emocje. I odwrotnie – to, co dzieje się w naszym wnętrzu, ma niebagatelny wpływ na rozwój wydarzeń w świecie zewnętrznym.

W pierwszych sekwencjach widowiska chór, umiejscowiony głęboko w pudle scenicznym, wypycha Makbeta (w tej roli Dario Solari) w kierunku insygniów władzy – w poznańskim spektaklu wyobraża je płaszcz króla Duncana. W tym momencie następuje wejście w świat myśli, emocji, snów i wizji tytułowego bohatera. Chór pozostaje na zewnątrz – odtąd będzie bacznie obserwował i komentował rozwój wydarzeń – lokując się poza wykreowanym światem scenicznym. Ekwiwalentem chóru w świecie wewnętrznym są czarownice-tancerze, które posiadają zdolność zacierania granicy między jawą a snem. Pokraczne, jakby nieuformowane stworzenia doskonale wpisują się w propozycję interpretacyjną Fredja. Niesamowita choreografia Doiminique’a Boivin’a podkreśla płynną tożsamość tych postaci, których ambiwalencja przejawia się na wielu płaszczyznach: kulturowej, płciowej (genderowej), moralno-etycznej. Tancerze poznańskiego Teatru Wielkiego w swoich rolach są jednocześnie kuszący i przerażający, ludzcy i zezwierzęceni. Wielki kunszt tego zespołu wybucha w scenie otwierającej III akt widowiska, w której Makbet usłyszy słowa dotyczące jego przyszłości.

Oglądając sceny z udziałem czarownic, nie mogłem się powstrzymać od skojarzeń ze stylistyką art déco, wpisaną w sferę wizualną amerykańskiego serialu „American Horror Story: Hotel”, którego akcja rozgrywa się w hotelu wybudowanym w latach 30. ubiegłego wieku przez zamożnego, czarującego Jamesa Marcha. Scenografia poznańskiego „Makbeta” (której autorami są: Olivier Fredj, Massimo Troncanetti, Gaspard Pinta) mocno inspirowana jest architekturą i stylistyką hotelowych wnętrz lat 30., przez co uruchamia całe zespoły motywów i skojarzeń z thrillerem czy dreszczowcem. Także wizualizacje autorstwa Jeana Lecointre inspirowane testem Rorschacha oraz przykładami złudzeń optycznych w malarstwie, rysownictwie i architekturze dopełniają wizję Fredja, w której ambiwalentność i odkształcenie są immanentnym elementem konstrukcji marzenia sennego. Marzenia, w którym powraca pragnienie władzy i dominacji.

W poznańskiej inscenizacji wiedźmy nie są tożsame z losem – przepowiednia czarownic jest tylko jedną z wielu postrzępionych, fragmentarycznych, sennych narracji. I jest nią dopóty, dopóki sam Makbet i jego żona, Lady Makbet (fenomenalna Kristina Kolar!) nie uwierzą, że sen może być proroczy. „Macbeth” Fredja nie jest grecką tragedią, nad którą unosi się eteryczne fatum – sprawca wszelkich nieszczęść. To tytułowy bohater, prowokowany przez swą małżonkę, wzmaga w sobie pragnienie sięgnięcia po władzę niezależnie od przeszkód i okoliczności zewnętrznych. Paradoksalnie, to właśnie jego sen – jako przestrzeń odgrywania kolejnych zdarzeń, wewnętrzna, nierzeczywista projekcja – gwarantuje mu bezpieczną pozycję.

Bezpieczeństwo snu zasygnalizowane zostaje w finałowej scenie, gdy Makbet wyśpiewuje słowa: „Przeklęta korono! Zrobiłem to wszystko dla Ciebie. Udręczona Szkocjo, wreszcie możesz odetchnąć swobodnie!”. Dario Solari śpiewa tę frazę przepełniony wewnętrznym spokojem, równocześnie zrzucając z siebie insygnium władzy królewskiej (wspomniany już płaszcz króla Duncana); jakby zdawał sobie sprawę, że wszystko, co przed chwilą obserwowała publiczność, było jedynie wizją koszmaru, który mógłby go spotkać. Tytułowy bohater spokojnie schodzi ze sceny, z radością i ulgą pozbywszy się ciążącego mu brzemienia i „wybudzając się” z nocnego koszmaru. Chór wybiera nowego króla – tym razem po królewski płaszcz wypchnięty zostaje szamoczący się Malcolm (Albert Memeti grający prawowitego następcę tronu). I on, podobnie jak Makbet w pierwszej scenie, nie chce objąć władzy. Zdaje sobie sprawę, jak destruktywne jest zarówno jej pragnienie, jak i posiadanie. Choć czyni to niechętnie, sięga jednak po płaszcz swego ojca, mając przy tym świadomość, że przecież „jesteśmy z tego samego materiału, co nasze sny…”.


Giuseppe Verdi, „Macbeth”
kierownictwo muzyczne: Gabriel Chmura
reżyseria: Olivier Fredj
scenografia: Olivier Fredj, Massimo Troncanetti, Gaspard Pinta
kostiumy: Frédéric Lilnares
choreografia: Doiminique Boivin
reżyseria świateł: Christophe Forey
Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu
premiera: 13.09.2016 (La Monnaie / De Munt)

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×