Polityka wykorzystywania plików Cookies:
Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych. Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe. Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.
Nowe
08 marca 2017
06 marca 2017
03 lutego 2017
23 stycznia 2017
Podskórny Poznań

...a kraj był...

19 stycznia 2017
Cień świata
Dominik Gac
wtorek, 15 listopada 2016
 Teatr

W scenicznej interpretacji „Nowych Aten” Maciej Gorczyński opowiada o sile wyobraźni i podstępach rozumu. Prapremiera spektaklu na podstawie pierwszej polskiej encyklopedii pióra księdza Benedykta Chmielowskiego była najjaśniejszym punktem VI Festiwalu Teatrów Błądzących w Gardzienicach.

Opisać systematykę stworzenia – oto zadanie heroiczne, godne świętego męża. Takie ambicje miał Chmielowski, autor pierwszej polskiej encyklopedii. Powstałe w połowie XVIII wieku dzieło nosiło tytuł „Nowe Ateny”. W porównaniu z dokonaniami działających w tym samym czasie francuskich encyklopedystów, wydaje się ono kuriozalne. Podjęcie trudu tworzenia encyklopedii motywowane było wiarą w rozum, motywacje miał więc Chmielowski podobne do Francuzów. W jego dziele znaleźć można jednak także praktyczne informacje na temat bazyliszków, smoków i czartów. Czy jest to powód wystarczający, aby księgę tę zostawić w biblioteczkach zaściankowej szlachty, a samemu wrócić do Denisa Diderota i jego kolegów? Nie może być zaskoczeniem, że teatr idzie w sukurs wyobraźni, co w wyreżyserowanych przez Macieja Gorczyńskiego „Nowych Atenach” cieszy szczególnie. Jest to przedstawienie bogate frenetycznymi momentami i adorujące imaginację, a w ten sposób opowiadające się po jednej ze stron konfliktu pomiędzy racjonalizmem i wyobraźnią. Kapłanowi z Firlejowa przydany w nim został nie lada sojusznik – William Blake.

Nad sceną zawieszono duże gumowe piłki i rzucono nań kosmiczne wizualizacje, dzięki czemu spełnić się mogły słowa zapomnianego poety: „Te gwiazdy to są kule, i na hakach wiszą”. Z tyłu sceny ściana-labirynt z delikatnego, zwiewnego materiału. Znikający w niej aktorzy zamieniali się w cienie. W ten sposób przypominali, że cała encyklopedyczna systematyzacja jest zaledwie próbą chwytania odbicia rzeczywistości, której promienie padają na powierzchnię wyobraźni. Właśnie dzięki wyobraźni ptaki/owady/motyle mogły przybrać postać delikatnych chustek fruwających na oddechach tańczących aktorów. Taniec był najważniejszą techniką teatralną w przedstawieniu, które za jego pomocą dotykało różnych tematów: od sfery duchowej jednostki, przez relacje międzyludzkie, narodowe stereotypy, aż po miejsce człowieka we wszechświecie.

Prapremiera przedstawienia odbyła się w Gardzienicach w ramach VI Festiwalu Teatrów Błądzących. Gorczyński z Ośrodkiem Praktyk Teatralnych współpracuje od wielu lat, był tam między innymi aktorem, ale i archiwistą. To wyjaśnia zaangażowanie przez niego estetyki, która została wypracowana przez zespół Włodzimierza Staniewskiego. Imponuje jej twórcze przekształcenie, możliwe zapewne dzięki temu, że aktorzy w „Nowych Atenach” to nie „ludzie gardzieniccy”, a studenci Wydziału Teatru Tańca krakowskiej PWST w Bytomiu. Angażując ich, reżyser przetacza świeżą krew w ramy starzejącej się konwencji teatralnej i ożywia tradycję, która w głównym zespole „Gardzienic” zdaje się obumierać i kostnieć. Młodzi artyści imponowali warsztatem. Skoncentrowani na dopracowanej choreografii – niekiedy popisowej (jak w przypadku Daniela Leżonia, grającego księdza i czarnoksiężnika), innym razem dowodzącej zespołowego porozumienia – umiejętnie żonglując konwencjami inspirowanymi muzycznością (w szerokim tego słowa znaczeniu, odnoszonym do ruchu, pieśni, rytmu). Oszczędny biały śpiew przypominał gardzienickie „Metamorfozy”, ale nie uciekał w folklor. Fisharmonia oraz poręczny dzwon nie tylko generowały dźwięki, ale także pełniły zadania scenograficzne. Ową muzyczność, zakorzenioną gdzieś w powidokach ludowości, skontrowano wybrzmiewającym w finale utworem Marianne Faithfull „City Of Quartz”. Pozytywkowa melodia i panosząca się w tekście „kurwa babilońska” korespondowały z przechodzącym wcześniej przez scenę korowodem średniowiecznych idiotów/opętanych, w swej – znakomicie odegranej – pokraczności sięgających wyższych rejestrów estetyki. Wszystko to podkreślało nierozłączność przeciwieństw. W całym przedstawieniu Gorczyński dość uważnie bada możliwość zaślubin tego, co ciemne, z tym, co świetliste, piekła z niebem, jak mógłby stwierdzić Blake.

Dopóki taniec i choreografia koncentrowały się na „Nowych Atenach”, całość przedstawienia wchodziła w rejestry niemal baśniowe. Każde sięgniecie do Blake’a działało jednak na niekorzyść spektaklu, ukazując pęknięcia, w których gubiła się przewodnia koncepcja widowiska. Obecność myśli angielskiego wizjonera przejawiała się bardziej w ruchu niż w słowie, podczas gdy muzycznie zapętlone cytaty z Chmielowskiego odpowiadały za integralność świata przedstawionego, którego centrum był sam ksiądz/czarnoksiężnik. Leżoń – operując maską, będącą atrybutem ciemnych sił – raz po raz wizualizował dwoistość ludzkiej natury. „Jest czort! Jest zło! Jest system kopernikański! Ale jest też cebulka…”. W rozdwojonym bohaterze odbijało się szaleństwo. Widowiskowe, transgresyjne momenty przypominające opętanie przestrzegały przed fanatyczną wiarą w cokolwiek. Nie tylko w koguty o wężowych ogonach, ale także w zdrowy rozsądek, który podpowiadał kapłanowi, że teoria Mikołaja Kopernika nie może być prawdziwa. Duchowny dzielnie walczył z bestią ślepego zawierzenia – mając na uwadze, że „smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba”.

Demoniczność kontrowano dużą dawką humoru. Gorczyński i współautor adaptacji Kajetan Mojsak nie ulegli jednak możliwej pokusie i nie uczynili z „Nowych Aten” pretekstu do rechotu nad zaściankowością i ciemnotą. Komizmem artyści grali subtelnie, choć wyraźnie, jak w chwilach prezentacji żołnierza polskiego o dumnie wyprężonej piersi otulonej westchnieniami omdlewających panien, czy też kozackiego najazdu, gdzie stepowi wojacy dosiadają drewnianych wierzchowców gniadej maści. Jakie jest krzesło, każdy widzi – mógłby dopowiedzieć Chmielowski. Jaki jest teatr – także. Gorczyński potrafi spojrzeć na rzeczywistość przez teatr jak przez lunetę. W „Nowych Atenach” znalazł punkt, w którym wyobraźnia poddaje w wątpliwość rozsądek i zmusza do podważenia prymatu rozumu, co szczególnie ważne w dzisiejszych czasach nieustannego postępu.


Benedykt Chmielowski, „Nowe Ateny”
reżyseria: Maciej Gorczyński
adaptacja: Maciej Gorczyński/Kajetan Mojsak
scenografia: Iwona Bandzarewicz
Kompleks Teatralny w Gardzienicach (w ramach VI Festiwalu Teatrów Błądzących)
prapremiera 29.10.2016
Spektakl zrealizowany w ramach projektu „Gardzienice – Generator Nadziei”

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama


Reklama




e.CzasKultury.pl

Polityka wykorzystywania plików Cookies, POLITYKA PRYWATNOŚCI:

Informujemy, iż strona wykorzystuje pliki cookies w celach tworzenia statystyk i informacyjnych.
Cookies nie są szkodliwe dla komputera ani dla użytkownika i jego danych. Zawartość plików cookies nie pozwala na identyfikację użytkownika. Za pomocą plików cookies nie są przetwarzane lub przechowywane dane osobowe.
Korzystanie z cookies jest możliwe poprzez ich akceptację przez przeglądarkę i nie usuwanie ich z dysku. Można zablokować pliki cookies poprzez zmianę ustawień domyślnych swojej przeglądarki, pozostawienie ustawień domyślnych, powoduje, wyrażenie zgody użytkownika do stosowania plików cookies.

×